Czy lotokot filipiński „szybuje ku zagładzie”? Kilka wniosków z naszych badań
Różnorodność biologiczna zanika w alarmującym tempie. Pomimo wielu działań na rzecz ochrony środowiska, nadal tracimy gatunki znacznie szybciej niż powinniśmy. Naukowcy uważają obecnie, że wkraczamy w okres „szóstego masowego wymierania”. Aby temu zapobiec, musimy lepiej poznać wiele gatunków. W szczególności to, co im zagraża, gdzie żyją i jak żyją. Ale, niespodzianka! Niektóre zwierzęta, zwłaszcza te trudne do obserwacji, stanowią dla nauki wielką niewiadomą. A bez nauki, czy tego chcemy, czy nie, nie możemy skutecznie chronić zwierząt. Dlatego w Fundacji Kahibalo chcemy poznać niektóre z najtrudniejszych do zbadania gatunków. Jednym z nich jest tajemniczy lotokot filipiński, szybujący ssak występujący wyłącznie na Filipinach. Pomimo tego, że jest wyjątkowy i fascynujący (uwierzcie nam – naprawdę!), a na dodatek potrafi szybować między drzewami (obserwowanie go w locie jest lepsze niż filmiki w mediach społecznościowych), niewiele o nim wiadomo. Ostatnie prawdziwe badania naukowe dotyczące lotokota w tym kraju sięgają lat 80.
Jeśli jest to tak trudne… to co należy zrobić?
Co robią naukowcy w takich przypadkach? Pierwszym krokiem jest zwrócenie się do lokalnej społeczności! Mieszkańcy mają większą lub mniejszą wiedzę na temat gatunków, które są ich sąsiadami. W nauce ta metoda nazywa się „lokalną wiedzą ekologiczną”, w skrócie „LEK”. Polega ona na zbieraniu poprzez różne sposoby informacji od miejscowych, którzy mieszkają blisko tych zwierząt i ich siedlisk. Zdecydowaliśmy się na ten pierwszy krok badawczy, żeby zebrać pierwsze informacje o naszym tajemniczym lotokocie. Filip zachęcił grupę studentek z Uniwersytetu San Carlos do udziału w programie badawczym dotyczącym „kagwang” (tak lotokot filipiński nazywany jest przez miejscowych).
Badania w Anda
Zdecydowaliśmy się pojechać do Anda – południowo-wschodniego krańca wyspy Bohol. Dlaczego tam? Pomimo tego, że znajduje się tam jeden z czterech istniejących fragmentów lasu na Boholu, nikt nie badał tam ssaków… więc postanowiliśmy zrobić to my! Co chcieliśmy zdziałać?
- Dowiedzieć się, jak często i gdzie można spotkać lotokota w Anda na Boholu;
- Dowiedzieć się, ile lokalna społeczność wie o tym gatunku;
- Zrozumieć, co ludzie myślą i czują na temat tego zwierzaka i jego ochrony;
- Zidentyfikować główne zagrożenia, przed którymi stoi obecnie lotokot filipiński.
Wszystkie te informacje są potrzebne, aby zdecydować, co dalej – zostawić wszystko tak, jak jest, czy podjąć działania, aby chronić ten gatunek?
Jak to zrobiliśmy?
W okresie od czerwca do września 2023 roku przeprowadziliśmy wywiady z 471 mieszkańcami wszystkich 16 wiosek w Anda! To było wielkie osiągnięcie i efekt pracy zespołowej! Skupiliśmy się bardziej na wioskach, w których jest więcej lasów, gdzie ludzie mieli większe szanse na zobaczenie lotokotów. Wszyscy uczestnicy musieli być pełnoletni (18+) i mieszkać w okolicy od co najmniej pięciu lat. Tylko w ten sposób mogli odpowiedzieć na nasze pytania.
Wywiady przeprowadzały nasze studentki, dla których językiem ojczystym jest cebuano. I choć na początku jednak boholano wydawał im się nieco dziwny, to poradziły sobie bardzo dobrze! Naszym sześciu dzielnym dziewczynom udało się przeprowadzić rozmowy trwające od 10 do 30 minut. Zadawaliśmy pytania dotyczące samych uczestników, ich wiedzy na temat lotokota, częstotliwości jego obserwacji oraz opinii na temat jego ochrony. Pokazaliśmy również zdjęcia różnych zwierząt. Można się zastanawiać, dlaczego, skoro skupiliśmy nasze badania na lotokocie. Odpowiedź jest prosta: praktyka ta pomaga zrozumieć, czy odpowiedzi mieszkańców są wiarygodne. Gdyby nie rozpoznali tego gatunku, jak mogliby twierdzić, że często go widują? W takich przypadkach odpowiedzi nie są brane pod uwagę.
Co odkryliśmy?
Okazało się, że lotokot filipiński nadal stanowi ważną część życia mieszkańców Anda! Aż 87% osób poprawnie zidentyfikowało go na zdjęciach, zwłaszcza mężczyźni i rolnicy. Rozpoznawalność nie zależała od wieku ani wykształcenia, ale osoby mieszkające w pobliżu lasów miały więcej okazji do spotkania tych zwierząt i generalnie posiadały większą wiedzę na ich temat. Większość respondentów widziała lotokota lub słyszała o jego obecności w okolicy. Oczywiście w zalesionych wioskach ludzie zgłaszali je częściej, ale w wioskach bez lasów mieszkańcy również je widzieli.
Ludzie najczęściej widywali lotokoty szybujące po południu, często na palmach kokosowych i drzewach chlebowca. Na pytanie o to, czym żywią się lotokoty, około połowa osób wiedziała, że jedzą liście i owoce. Rolnicy i mieszkańcy zalesionych wiosek udzielali dokładniejszych odpowiedzi. Niektórzy podali nam nawet nazwy gatunków drzew! Z drugiej strony gatunek ten jest raczej obojętny dla mieszkańców. Tylko niektórzy postrzegali je jako „przydatne” – jako źródło pożywienia, ze względu na ich rolę w przyrodzie, a nawet jako atrakcję turystyczną. Zachęcające jest to, że 84% mieszkańców popierało ochronę tego gatunku, często ze względów ekologicznych lub z powodu współczucia.
Są też gorsze wiadomości…
Jeśli chodzi o trendy populacyjne, opinie społeczności były podzielone. Ponad jedna trzecia osób uważała, że populacja lotokota rośnie, często dlatego, że „nie są one niepokojone” lub „ciągle się rozmnażają”. Inni uważali, że ich liczba spada, głównie z powodu utraty siedlisk i polowań. Co bardziej przykre, zagrożenia nadal zbierają żniwo, a nawet nasilają się… Chociaż obecnie polowania są podobno mniej powszechne ze względu na surowsze przepisy, prawie połowa respondentów widziała lub słyszała o polowaniach na lotokota. Głównie w celach spożywczych. Tak! Ludzie jedzą lotokoty! Nikt wcześniej o tym nie donosił. i jest to bardzo niepokojące. Kilka osób przyznało się, że w przeszłości łapało lub jadło lotokoty.
Niestety, niektóre osobniki giną również przypadkowo – znaleźliśmy trzy osobniki porażone prądem, zaplątane w przewody elektryczne. Jaka jest rzeczywista skala tego zjawiska? Nie wiemy jeszcze, ale w tej chwili prowadzimy dalsze badania.
A więc co dalej?
Wyniki badań, które właśnie Wam ujawniliśmy, pokazują zarówno możliwości, jak i pilnie wzywają do ochrony przyrody. Chociaż lotokoty nadal są powszechnie spotykane – nawet na obszarach z niewielką powierzchnią lasów – ich przyszłość jest niepewna. Wielu mieszkańców uważa, że populacja jest stabilna lub nawet rośnie, ale inni zauważają jej spadek, głównie z powodu utraty siedlisk i polowań. Widoczność tych zwierząt na palmach kokosowych w pobliżu wsi może sprawiać wrażenie, że jest ich dużo, ale bez systematycznego monitorowania populacji nie możemy być tego pewni.
Jasne jest, że polowania na lotokoty są powszechne, zwłaszcza w celach spożywczych. Niektórzy mieszkańcy podzielili się nawet przepisami kulinarnymi (!), co wskazuje, że mięso tego zwierzęcia jest kulturowo akceptowanym, prawdopodobnie od dawna stosowanym źródłem pożywienia. Chociaż tylko kilka osób wspomniało o innych zagrożeniach, takich jak porażenie prądem lub handel, kwestie te wymagają dalszego zbadania. (A jak wygląda ratowanie lotokota, który utknął na kablu ? Zobaczcie tutaj)
Zachęcające jest to, że większość mieszkańców popiera ochronę gatunku, nawet jeśli nie czują się z nim silnie związani. Ta „neutralna, ale pełna współczucia” postawa stwarza wyjątkową szansę! Programy edukacyjne, zwłaszcza w szkołach i społecznościach, mogą podkreślać ekologiczną rolę i znaczenie lotokota.
Kolejne kroki? Rozpoczęcie monitorowania populacji, pogłębienie naszej wiedzy na temat motywów polowań oraz rozszerzenie edukacji lokalnych mieszkańców. Słuchając lokalnej społeczności i angażując ją, możemy stworzyć skuteczną strategię ochrony – zarówno dla ludzi, jak i dla lotokota.
Fundacja Kahibalo nie zwalnia tempa!
Nasze badania są pierwszymi od 30 lat, które skupiają się na lotokocie! Mamy nadzieję, że od teraz będziemy mogli często dzielić się z Wami wynikami. Uważamy, że gatunek ten zasługuje na uwagę, a jak widzieliśmy, jego populacja może się zmniejszać. Co więcej lotokot filipiński jest bardzo charyzmatyczny, interesujący, a jego tajemniczość tylko wzbudza naszą ciekawość!
Czy niektóre z działań wymienionych w sekcji „Kolejne kroki” brzmią znajomo? POWINNY! Ponieważ sami je realizujemy! Przeprowadziliśmy już ocenę populacji w 4 wioskach. Nasi studenci wrócili, aby edukować swoich rodaków na temat znaczenia tego gatunku. Wyniki badań pojawią się wkrótce… ale możemy tylko zdradzić, że mamy jeszcze kilka asów w rękawie. Trzymajcie za nas kciuki!
Autor: Filip Wojciechowski (Fundacja Kahibalo)










